W Wydawnictwie Genius Creations rozumiemy, że wydanie książki w Polsce jest niezwykle trudne. Z naszej strony gwarantujemy nie tylko korzystne umowy, lecz także pomoc i wsparcie już od pierwszych kroków.

Poniżej przedstawiamy odpowiednio
– wytyczne dotyczące nadsyłanych prac
– kilka porad na temat przygotowania dla nas pliku
– przebieg procesu wydawniczego

Warunkiem udanej współpracy jest jednak przestrzeganie prostych zasad.

Jak przesłać nam tekst?

– Prosimy o przesyłanie propozycji wydania wyłącznie beletrystyki.
– Prosimy o przesyłanie ukończonych utworów (powieści lub zbiorów opowiadań).
– Prosimy o przesłanie na e-mail tekst@geniuscreations.pl trzech plików (format doc):
imię nazwisko – bio.doc – informacje o autorze 1000-3000 znaków
imię nazwisko – tytuł książki (streszczenie).doc – streszczenie 2000-4000 znaków
imię nazwisko – tytuł książki.doc – cały tekst
Prosimy w każdym pliku podać: imię, nazwisko, numer telefonu i adres e-mail.

Propozycje nie spełniające tych wymogów nie będą przez nas rozpatrywane.

Na stronie propozycje wydawnicze znajdziecie listę nadesłanych do nas tekstów przyjętych do recenzji oraz tekstów po recenzji z wynikiem punktowym (liczba punktów informuje o tym, czy jesteśmy zainteresowani wydaniem Waszego tekstu). Od przesłania do nas tekstu do pojawienia się tytułu na stronie mija zwykle około pięciu dni. Wyniku punktowego i/lub odpowiedzi można się spodziewać po około trzech miesiącach.

Jak przygotować tekst dla wydawcy?

Wszystkie wskazówki należy traktować jak… wskazówki. Trudno nam wypowiadać się na temat wymagań konkurencji, pragniemy przekazać jednak kilka uniwersalnych rad, które mogą Wam pomóc przy przygotowywaniu jakiejkolwiek prozy.

  • Formatowanie. Tu kluczem do sukcesu jest prostota – Times New Roman 12, justowanie tekstu, interlinia 1,15 lub 1,5. Żadnych dziwnych czcionek, żadnych ozdobników, żadnych stopek, numerów stron, co najwyżej nagłówki, jeśli są niezbędne dla np. spisu treści lub estetyki tekstu. Szkoda czasu na mozolne upiększanie pliku. Recenzenci nie będą oceniali w ten sposób, a redaktor pierwsze co zrobi, to… wyczyści domyślne formatowanie i ustawi takie, przy jakim wygodnie mu pracować.
  • Tabulatory. Nagminnie stosowane do oznaczania dialogów i nowych akapitów. Rozwiązanie to jest zarówno zawodne, jak i… czasochłonne. A rozwiązanie tego problemu jest bardzo proste – wystarczy zaznaczyć całość dokumentu (np. Ctrl + A) i przesunąć górną część “klepsydry” na linijce ponad dokumentem w prawo o centymetr. Jeśli w dokumencie już znajdowały się tabulatory, to pozbyć ich można się za pomocą opcji Znajdź i zamień (Ctrl + H).
  • Estetyka tekstu. Oczywiście – to wydawnictwo zapewnia redakcję i korektę. Warto jednak przed wysłaniem tekstu poszukać np. podwójnych spacji (znów Ctrl + H) i innych charakterystycznych błędów. A z pewnością dobrze jest poprawnie zapisywać dialogi, czyli nie stosować dywizów (-), lecz półpauzy (–), do uzyskania w edytorze tekstowym za pomocą skrótu Ctrl + minus.
  • Zapis didaskaliów. Prawdziwa zmora autorów, a problem wcale nie jest taki trudny, wystarczy użyć Google. Wierzcie lub nie, ale tekst z poprawnie zapisanymi didaskaliami czyta się o niebo przyjemniej niż ten, który takowych nie posiada.
  • Pamiętajcie, by na początku tekstu lub na końcu umieścić swoje dane (imię, nazwisko, e-mail, numer telefonu).

Jak wygląda proces wydawniczy?

Raczej mało kto interesuje się tym, jak wygląda proces wydawniczy – dla wielu osób to taka maszyna, w którą z jednej strony wkłada się tekst, a z drugiej po jakimś czasie wychodzi gotowa książka. Cały proces jest jednak „ciut” bardziej skomplikowany, o czym poniżej.

I. Recenzje wewnętrzne

Pierwszy, a zarazem najważniejszy punkt zarówno dla wydawcy, jak i autora. W tym miejscu recenzenci wewnętrzni (co najmniej trzej z grupy liczącej sobie kilkadziesiąt osób) otrzymują przesłane propozycje. W GC staramy się dopasować je gatunkowo, aby np. miłośnicy hard SF nie musieli czytać fantasy. Wiadomo, że przedstawionej sytuacja recenzje mogłaby być mało korzystne dla autora. Recenzje trafiają do Marcina Dobkowskiego, współwłaściciela wydawnictwa. Na ich podstawie, często uzupełnionej o zapoznanie z całym tekstem podejmuje decyzję, czy autorowi proponujemy podpisanie umowy, czy podziękujemy za nadesłanie tekstu.

Ile trzeba czekać na odpowiedź? Około trzech miesięcy. Niestety, zasoby ludzkie są ograniczone, a ilość propozycji coraz większa. Chcemy dokładnie przyjrzeć się każdemu tekstowi i uczciwie go ocenić. Prosimy zatem o cierpliwość – jeśli nie otrzymaliście odpowiedzi w tym terminie. Oznacza to po prostu, że nasi recenzenci nie zdążyli zapoznać się z tekstem lub być może tekst znajduje się u Marcina, a on nie jest przekonany jakiej odpowiedzi udzielić.

II. Redakcja

Teraz tekst wędruje do jednego z redaktorów w wydawnictwie i zaczyna się żmudny proces redakcji. To jednocześnie chyba najbardziej praco– i czasochłonny ­­etap. Autor wraz z redaktorem pracuje nad wyszlifowaniem tekstu, zarówno pod kątem stylistycznym, fabularnym, logicznym jak i językowym. Tutaj autor nie ma, oczywiście, tyle pracy co przy bezpośrednim procesie twórczym, ale i tak trzeba przyjrzeć się wszystkim propozycjom czy sugestiom, a potem dokładnie przeanalizować efekt końcowy. Proces zaawansowania redakcji bywa różny – od doszlifowania tekstu, po poważne zmiany w jego strukturze. A nawet po dość poważnych pracach materiał wędruje ponownie do betareaderów, którzy zgłaszają swoje zastrzeżenia lub uwagi (jeśli takowe są), i czasami potrzebne są dodatkowe szlify. Często jest to nieuniknione – redaktor nadal jest tylko człowiekiem, na dodatek jednym, który może wcale nie odebrać czegoś tak, jak odbierze to inny czytelnik.

III. Korekta

Gdy tekst zostanie zaakceptowany przez „górę”, wtedy wędruje do korekty, która zajmuje się poprawieniem go pod kątem językowym i gramatycznym (na przykład morduje niepotrzebne przecinki). Po powrocie tekstu z korekty autor i redaktor ponownie otrzymują go do sczytania i zaakceptowania. A nuż gdzieś ukrył się chochlik, którego trzeba zamordować…

IV. Technikalia

Często równolegle do korekty rozpoczyna się praca grafika, który przygotowuje okładkę, a także osoby składającej tekst do druku. Tekst wysyłamy także do konwersji do wersji elektronicznej (wbrew pozorom wersja wysyłana do druku NIE RÓWNA SIĘ temu, co możecie potem ujrzeć na czytnikach). Książka otrzymuje numer ISBN, po wcześniejszym zgłoszeniu do Biblioteki Narodowej, a także jest wprowadzana do baz danych dystrybutorów, po którym to następuje uzgodnienie dat pojawienia się książki w sieciach księgarskich, czyli, krótko mówiąc, ostateczne dogrywanie terminu premiery (co ciekawe, obecnie następuje to czasami nawet na długo przed rozpoczęciem redakcji – im szersza dystrybucja, tym mniejsza elastyczność w ustalaniu daty). Potem pozostaje wysłać plik do drukarni i modlić się, żeby wszystko grało (i nie doszło do sytuacji, gdzie, na ten przykład, maszyna nie umie poradzić sobie z drukiem konkretnego koloru na okładce, a taka sytuacja już nam się zdarzyła).

V. Dystrybucja i marketing

Reklamowanie książki zaczynamy najczęściej na kilkanaście dni przed jej trafieniem do dystrybucji. Jakie są formy naszej promocji? Bardzo różnorakie. Standardem jest oczywiście znalezienie recenzentów znających się na rzeczy i chętnych do zapoznania się z książką. Z kim współpracujemy? Wbrew pozorom, nie tylko z mediami i osobami zainteresowanymi wyłącznie fantastyką, bo na liście współpracujących mamy media z naprawdę różnych zakątków kraju i Internetu, zarówno portale, blogi, jak i rozgłośnie radiowe czy czasopisma lub periodyki. 

Co jednak jest najważniejsze w całym procesie promocyjnym? To, że autor ma realny wpływ na jego kształt. Jesteśmy otwarci na wszelkie propozycje, także sami staramy się wychodzić z różnymi inicjatywami i przedsięwzięciami. I nie ukrywamy, że staramy się kłaść nacisk na interakcję z czytelnikiem, nie puste hasła reklamowe i krzykliwe banery. A jakie przedsięwzięcia podejmujemy w tej materii? To już zależy od książki i tego, na co wpadniemy wraz z autorem. Nie mamy szablonu promocji, a każdy tytuł traktujemy indywidualnie.

Wydaje się niewiele, prawda? W rzeczywistości te cztery punkty rzadko kiedy zajmują mniej niż pół roku. Praktycznie na każdym kroku kontrolujemy tekst i procesy z nim związane, by ustrzec się potknięć, błędów i wpadek (co nie jest w 100% możliwe, oczywiście – jesteśmy tylko ludźmi – niemniej staramy się to minimalizować).

 

Pin It on Pinterest

Shares
Share This